881 782 279

Pon.-Pt.: 13:00-22:00 Sob.: 12:00-18:00

 / Metamorfozy

Monika

Pierwsze tygodnie diety i treningów były dla mnie dość trudne. Utrzymywanie dyscypliny, wprowadzenie regularnych posiłków, trzymanie się nakazów i zakazów wymagały ode mnie sporego hartu ducha. Na szczęście moje wysiłki zostały osłodzone przez pierwsze efekty, które pojawiły się dość szybko. Od chwili, gdy zobaczyłam, że to co polecono mi robić działa, dalsza praca nad sobą przychodziła o wiele łatwiej. Moje ciało stawało się coraz silniejsze, poprawiła się kondycja - początkowo mordercze treningi stawały się bardziej przystępne. Kilogramy i centymetry spadały, a ubrania robiły się coraz luźniejsze. Poprawił się również stan mojej cery - skóra stała się promienna i o wiele mniej problematyczna. Przez pewien czas kilogramy spadały wolniej, ale byłam cierpliwa i wciąż trzymałam się wszystkich postanowień metamorfozy. W trudnych chwilach wspierała mnie rodzina i pewność, że Justyna wie co robi. Zdecydowałam się w pełni oddać pod opiekę specjalistów i gdyby ktoś mnie zapytał... tak, zrobiłabym to ponownie. Ta spontaniczna decyzja o wysłaniu zgłoszenia była jedną z lepszych w moim życiu. Po trzech miesiącach mogę powiedzieć, że należy zrozumieć, że samo nic się nie dokona i z pewnością warto odważyć się na zmiany.


Artur

Już kilka przemian poznaliście, to czas i na moją.
Od dziecka uwielbiałem sport, uprawiałem praktycznie każdą dyscyplinę. Nie wyobrażałem sobie dnia bez jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Byłem dosyć szczupły i można było zauważyć u mnie charakterystyczne cechy ektomorfika. Ważyłem 73 kg, przy wzroście 186 cm. W styczniu 2013 zacząłem chodzić na siłownie i wtedy rozpoczęła się moja przemiana. Szybko zafascynowałem się treningiem siłowym i po kilku miesiącach do swojego planu treningowego wdrożyłem elementy kalisteniczne. Drążek i poręcze stały się fundamentem każdego mojego treningu.
Już kilka miesięcy później w wakacje zauważyłem pierwsze efekty. Moja siła drastycznie podskoczyła, a na wadze ukazała się liczba 80 kg. Zmotywowany postanowiłem rozpocząć dietę masową, w skutek której w marcu 2014 roku podniosłem swoją wagę aż do 92 kg. Wraz z końcem masówki, rozpocząłem redukcję, którą skończyłem w Lipcu z wagą 84 kg. Wyglądałem już nieporównywalnie lepiej, a moja siła i sprawność dzięki kalistenice ciągle się poprawiała.
Wszystko to jeszcze bardziej mnie motywowało i nie zamierzałem przestawać. Od Września zacząłem kolejną masę, a w zasadzie już masówę, gdyż w kwietniu 2015, moja waga przekroczyła 100kg. Kostki na brzuchu już dawno zniknęły, a mięśnie w większości schowały się pod solidną ilością wody i tłuszczu. Wziąłem się ostro do pracy. Skrupulatnie licząc kalorie po kalorii, gubiłem zbędne kilogramy. W Sierpniu 2015 uzyskałem swoją szczytową formę, a moja waga oscylowała w granicach 88 kg.
Po długich namowach znajomych, których serdecznie pozdrawiam, zdecydowałem się iść o krok dalej i spróbować swoich sił na scenie kulturystycznej. Zdecydowałem się wziąć udział w debiutach kulturystycznych w Gdańsku na Fit Festivalu w kategorii Fitness plażowe mężczyzn pow. 182cm. Zawody odbywały się w lutym 2016. Miałem niespełna 6 miesięcy na doszlifowanie formy. W dniu zawodów po odwodnieniu waga pokazała 82.8kg. Jako najmłodszy uczestnik uplasowałem się na 10 miejscu spośród aż 50 zawodników w mojej kategorii. Nie spodziewałem się aż tak dobrego wyniku, biorąc pod uwagę mój wiek, doświadczenie, staż oraz to, że przez cały czas bazowałem wyłącznie na swojej diecie i swoim planie treningowym. Ponad pół roku po zawodach doznałem paru kontuzji, co troszkę wpłynęło na moje treningi.Aktualnie trzymam wagę 90 kg i oczywiście dalej ćwiczę i nie zamierzam przestawać na pewno


Weronika

Jestem mamą siedmioletniego syna. Jak to pewnie u większości rodziców bywa, dziecko staje się naszym całym światem. Czasami, tak jak to miało miejsce u mnie, zapominamy o sobie. Ja zapomniałam o sobie przez 5 lat... Moment w którym się obudziłam i zobaczyłam jak wyglądam był straszny. Nie mogłam pojąć jak wcześniej mogłam tego nie zauważyć?? Zdjęcie, które przedstawia mnie z listopada, to zdjęcie na którym już dobrych parę kilo schudłam. Powiedziałam wtedy: STOP!!!! Muszę to zrobić dla siebie, dla swojego zdrowia, dla rodziny, żeby zbyt szybko mnie nie stracili. Na początku ćwiczyłam w domu, potem przyszedł czas na zajęcia grupowe. Bez diety schudłam 15kg. Było super do czasu... Minęło pół roku, waga stoi jak zaklęta. Nie wiedziałam co robić. Ale w tym momencie poznałam Justynę, która pomogła mi ruszyć tę zaklętą wagę dalej i dalej i dalej!! Dostałam plan żywieniowy, którego ściśle się trzymałam, choć początki były bardzo trudne. Gotowanie dla rodziny jednego obiadu, dla siebie drugiego.... Matko!! Jakbym miała mało roboty Również moje samopoczucie na początku nie było zbyt dobre. Miałam momenty kryzysu... Po co mi to, czemu tak się męczę? Ale wytrzymałam!! Nie poddałam się. To była jedyna i słuszna droga do celu, który tak bardzo chcę osiągnąć. Teraz nie wyobrażam sobie inaczej jeść. W Święta zdarzyło mi się zgrzeszyć i czułam się po tym bardzo źle. Aktualnie czuję, że mam więcej energii i siły na wszystko. Co więcej, rodzina powoli przekonuje się do moich wersji tego samego obiadu co wcześniej, ale w wersji ”light”


Karolina

Większość z Was zna mnie z zajęć które prowadzę w studio Fit&More, lecz mało kto wie ze ja również przeżyłam przemianę życia na bycie „fit” .Nie przestraszcie się mojej dawnej „JA” , niechętnie pokazuje zdjęcia z tamtych czasów – bo po prostu wstydzę się tego jak wyglądałam. .. lecz chce Wam pokazać że determinacja, chęci pokonywanie swoich własnych barier i wiara w siebie mogą wykonać dobra robotę . Wszystko zaczęło się jeszcze w Liceum wstałam pewnego dnia z łóżka i postanowiłam zrobić coś ze swoim życiem, nie chciałam być wiecznym grubasem który zamiast cieszyć się życiem będzie zadręczał się tym czy ktoś nie wytyka mnie palcem i czy kiedykolwiek znajdę sobie chłopaka - chciałam udowodnić sobie ze potrafię dokonać takiej przemiany która zmieni moje cale życie . Zrzuciłam 25 kg, wizualnie stałam się zupełnie innym człowiekiem udowodniła sobie ze wszystko w życiu można dokonać lecz to WSZYSTKO zależy tylko od nas samych. To jeszcze nie koniec mych przygód – moje ciało przeżyło już chyba wszystko - byłam grubasem, byłam również wychudzoną dziewczyną bez kobiecych kształtów z wiotkim ciałem i bez mięśni. 21 grudnia 2013 r. w wypadku samochodowym doznałam złamania panewki stawu biodrowego , przeleżałam w łóżku 3 miesiące kolejne dwa chodziłam o kulach, takie doznania dla osoby aktywnej fizycznie to przeżycie traumatyczne. Moja kondycja po wstaniu na nogi była fatalna męczyło mnie wchodzenie po schodach a o przebiegnięciu 5km nie było mowy – lecz tak samo jak parę lat wcześniej gdy chciałam zrzucić parę kilo tak samo wtedy podjęłam się wyzwania – postanowiłam wrócić do formy i udowodnić wszystkim, że nawet po złamaniu miednicy można szybko wrócić do sportu a ciało może znów doznać przemiany. Po miesiącu treningów wzięłam udział w Biegu Kobiet w Jastrzębiu Zdroju przebiegłam 5 km, a po paru następnych miesiącach treningów moje ciało zaczęło nabierać kształtów . TWÓJ UMYSŁ I GŁĘBSZA ŚWIADOMOŚĆ MAJĄ MOC PRZEKRACZANIA WSZELKICH OGRANICZEŃ, KTÓRE CIĘ BLOKUJĄ – uwierz w siebie a dokonasz zmian!!!


Justyna

Nazywam się Justyna mam 28 lat i jestem menedżerem Fit&More. Jestem pełną energii, uśmiechniętą i żywiołową osobą. Czuję satysfakcję gdy patrzę w lustro, ale nie zawsze wyglądało to w ten sposób… Moja przygoda z szeroko pojętym byciem „fit” zaczęła się wraz z postanowieniami noworocznymi 2014 roku. Chciałam zrzucić kilka kilogramów ponieważ czułam się źle z własnym ciałem, byłam cały czas zmęczona i trudno było mi znaleźć motywację do jakichkolwiek działań. Wiedziałam, że osiągnięcie mojego założenia wymaga poświęceń, cierpliwości i systematyczności oraz nie może zostać zrealizowane za szybko dlatego nie ustalałam sobie sztywnych ram czasowych tylko dążyłam do zmiany stylu życia ,na taki który pozwoli mi nie tylko osiągnąć założony cel, ale także już zawsze czuć się dobrze z samą sobą. 

Od 2014 do teraz zmniejszyłam swoją wagę o 18 kg, jestem aktywna, uprawiam sport, mam mnóstwo energii i nie wyobrażam sobie powrotu do dawnego „Ja”. Stale szkolę się w zakresie dietetyki i suplementacji oraz treningu. Moimi ulubionymi ćwiczeniami są te, które można wykonać zawsze i wszędzie wykorzystujące wyłącznie masę swojego ciała, ale tak naprawdę lubię każdą formę aktywności zarówno indoor’owej jak i outdoor’owej. Mam nadzieję, że teraz to ja będę mogła motywować do działania tych wszystkich, którzy tego potrzebują tak jak ja kiedyś.